‘GOŚĆ Z NIEBA’

 

‘Parafia przeżyła potężny wstrząs religijny’. Kiedy coś takiego było i co to było?

Był rok 1969. Nawiedzenie jodłowskiej parafii przez Symbole Nawiedzenia, nie przez Obraz Jasnogórski, tylko przez symbole czyli puste ramy.

 

 Jodłowa - Pierwsza Peregrynacja – ‘Puste ramy’.

 Zasłuchani wierni na dziedzińcu kościelnym w 1969 r.

 

Ks. dziekan Jan Mleczko w Kronice Parafialnej z 1969 r. zapisał krótko: ‘Uroczystości peregrynacyjne odbyły się 21/22.10.1969 r. – Parafia przeżyła potężny wstrząs religijny. Symbole Nawiedzenia przyszły z Lubczy i przekazaliśmy je do Przeczycy’.

I oto Drodzy Bracia i Siostry po 32 latach Maryja nawiedzi nas – Bogu dzięki – już nie przez puste ramy, ale w swoim Cudownym Obrazie.

Jako przygotowanie do Jubileuszowego Roku 2000 od narodzenia Chrystusa, od maja 1985 r. trwa w Polsce II Nawiedzenie Kopii Obrazu jasnogórskiego.

Do naszej Parafii Obraz przybędzie 17 sierpnia 2001 r. z Jodłowej Górnej, a dnia następnego odprowadzimy Matkę Bożą do Przeczycy. 

Czekają nas niezwykłe odwiedziny: Gość z nieba, Gość, który z Jodłowej uczyni m.in. i Jasną Górę.

A jak odwiedziny to i przygotowanie.

Wiemy wszyscy, co trzeba w swoich domach robić i jak się przygotowywać, kiedy oczekujemy na przyjazd gości.

W tym domu, jakim jest parafia, też trzeba poczynić wiele przygotowań, tak jak w normalnym rodzinnym naszym domu.

Przygotowanie duchowe będzie polegało na tym, że na 9 tygodni przed nawiedzeniem rozpoczniemy środowe „Nowenny dla Rodzin przed Peregrynacją” – zaczną się od 13 czerwca. Na 7 dni przed Nawiedzeniem rozpoczniemy misje św. – każda rodzina dostanie do domu program misji św. i zaproszenie do udziału w różnych nabożeństwach.

Po ustaleniach z RD i Caritasem nabożeństwa ranne będą o godz. 7.00, byśmy mogli po kościele popracować jeszcze trochę w polu i w domu.

W protokóle z posiedzenia Rady Parafialnej naszej parafii z 1969 r. czytamy m.in.: ‘Ks. Dziekan zwrócił się z prośbą do wszystkich zebranych, by wspólnie dołożyć starań, aby uroczystość ta wypadła jak najlepiej, aby udekorować drogę, którą wędrować będzie Matka Boża Częstochowska, odpowiednio oświetlić i udekorować domy oraz o pomoc w urządzeniu dekoracji kościoła, jak też wcześniej uporządkować i przystroić cmentarz.’

Tutaj nic się nie zmieniło: dziś zwracam się z podobną prośbą.

Bardzo was wszystkich proszę, aby zmobilizować się na ten niełatwy czas nawiedzenia. ‘Niełatwy’ – bo będą pilne prace polowe i obowiązki religijne znacznie większe niż zwykle.

Trzeba ogromnej mobilizacji i wewnętrznej i zewnętrznej; duchowej i fizycznej.

Bardzo proszę o wyrozumiałość i pomoc fizyczną i finansową.

Zróbmy – Drodzy – wszystko, by i w 2001 r. nasza parafia przeżyła również ‘potężny wstrząs religijny’.

/Fragmenty z kazania Ks. Proboszcza wygłoszonego 20 maja 2001 r./

 

‘POSZŁA Z POŚPIECHEM ...’  

 

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta”. /Łk 1,39/

Maryja udała się do miejscowości Ain Karim – odległej od Nazaretu o ok. 50 km . Zatem owa pielgrzymka Nawiedzenia Maryi musiała trwać kilka dni. Cała okolica jest górzysta, wysokość terenu dochodzi tam do 800 i więcej m npm, więc Maryja rzeczywiście wybrała się w góry.

Nawiedzenie Maryi w Ain Karim miało jakby podwójny charakter: napełnić dom Zachariasza i Elżbiety Bożą łaską i radością i to było najważniejsze; ale Maryja przyszła również do Elżbiety, by jej po ludzku, tak zwyczajnie pomóc.

 „Maryja wybrała się i poszła  z pośpiechem ...”.

Zauważmy, że Maryja nie zwlekała, nie ociągała się, nie wahała się. Skoro tylko dowiedziała się, że jej krewna jest w wyjątkowej sytuacji: „wybrała się i poszła z pośpiechem”.

Tak było 2 tys. lat temu, ale nie tylko. Tak jest przez wieki. Maryja ciągle udaje się z pośpiechem. Gdyby tak nie robiła, nie byłaby Matką Boga i Matką ludzi.

Za 10 tygodni Maryja z pośpiechem uda się do kolejnej miejscowości: do Jodłowej. Nie tylko przybędzie z pośpiechem. Ona zawsze przychodzi z podwójnym celem: po 1 – by tak po ludzku, zwyczajnie pomóc nam wszystkim, i po 2 – by napełnić nasz dom, nasze rodziny i nasze życie Bożą łaską i radością; aby przez to wszystko przygotować nas do tego nawiedzenia, które zadecyduje ostatecznie o naszym zbawieniu. Czeka nas to nawiedzenie nieuchronnie u kresu naszej ziemskiej wędrówki.

Za 10 tygodni Maryja z pośpiechem przybędzie do nas - do Jodłowej.

I co ty na to drogie dziecię?

A ty droga młodzieży?

A ty ojcze i matko?

A ty bracie i siostro będący już w podeszłym wieku, doświadczany różnymi cierpieniami?

Jak się zachowasz?

Otworzysz się na Jej przyjście?

Rozpoczynamy już w tym tygodniu przygotowanie duchowe do zbliżających się odwiedzin naszej Parafii przez MB.

Począwszy od najbliższej środy 13 czerwca przez 9 kolejnych śród będziemy odprawiali nowennę dla  Rodzin przed Peregrynacją.

Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie do udziału i modlitwy.

Jeżeli drodzy chcecie przeżyć Nawiedzenie, a nie tylko być obserwatorami tego wszystkiego, stojącymi z boku, to nie możecie w domu się zasiedzieć.

Bo oczywiście można drzwi zatrzasnąć i niczym się nie przejmować. Można drzwi swego domu i serca zamknąć. Można!

Tylko czy warto?

Tylko w imię czego? Tylko, czy człowiek wierzący powinien drzwi zatrzaskiwać przed takim Gościem?

Obecne tygodnie są bardzo trudne bo jest wiele pracy w polu. Ale sami dobrze wiecie, że najczęściej, może nie zawsze, ale najczęściej to wszystko można pogodzić.

Zachęcam tych, którzy już od wielu lat nie odważyli się być na jakimś nabożeństwie w ciągu tygodnia, poza niedzielą. Przyjdźcie, przecież to dla swej Matki.

Zapraszam wszystkich, którzy mają różne trudności religijne i wątpliwości. Może akurat te najbliższe tygodnie czyli nowenny, misje i nawiedzenie, wyjaśnią wam bardzo wiele.

„Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem”.

Maryja wybierze się za 10 tygodni i przyjdzie z pośpiechem do naszej wspólnoty.

Wybierz się i ty bracie i siostro na każdą z 9 kolejnych nowenn, by jak najgodniej przyjąć Wysłanniczkę Nieba.  Wybierz się! Szczęść Boże!

/Fragmenty kazania Ks. Proboszcza wygłoszonego 10 czerwca 2001 r./

 

DRODZY  PARAFIANIE!

 

W gąszczu codziennych spraw, problemów, trudnych wyborów i decyzji, często gubimy to, co jest najważniejsze.

Zabiegani, utrudzeni i umęczeni pracą, a m. in. i pracą na roli, potrzebujemy czasu, by odetchnąć, odpocząć, nabrać nowych sił i rozpocząć od początku.

Takim czasem zatrzymania i refleksji będą MISJE ŚWIĘTE. One to mają przygotować wszystkie nasze serca do jak najlepszego przyjęcia Matki Bożej w kopii Cudownego Obrazu Jasnogórskiego.

Tak układajcie – DRODZY BRACIA I SIOSTRY – swoje prace i zajęcia, by wszyscy mogli uczestniczyć każdego dnia w misyjnych nabożeństwach.

Prosimy wszystkich, a zwłaszcza Osoby chore i cierpiące – o modlitwy w intencji całej wspólnoty, byśmy jak najowocniej przeżyli te święte dni MISJI I CZUWANIA razem z Maryją naszą Matką.

Apelujemy także o solidarne włączenie się w prace porządkowe oraz dekoracyjne  drogi przejazdu Obrazu, naszych domów, cmentarza i kościoła.

Zwracamy się  z prośbą o nie spożywanie, a do właścicieli sklepów, barów i pubów o nie sprzedawanie żadnych napojów alkoholowych w dniach 17 i 18 sierpnia 2001 r.

Szczęść Boże!

Ks. mgr Bogdan Stelmach

Ks. mgr Wiesław Nowak

Ks. mgr Franciszek Cieśla – proboszcz  

‘Maryjo, weź w swą opiekę jodłowską parafię’prosiliśmy Maryję na granicy naszej parafii z Jodłową Górną.

„Bądź pozdrowiona”takie słowa wypowiadały nasze serca w miejscu powitania Maryi na jodłowskim Rynku.

Dekoracja przed kościołem przypominała o zstąpieniu Ducha Św. na młodzież podczas sakramentu bierzmowania.

W bramie kościelnej pojawiło się jedno krótkie słowo: ‘Ave’ czyli:  ‘Witaj’ – ‘Bądź pozdrowiona’.

Dekoracja: dziedzińca kościelnego ...

krzyża misyjnego ...

i plebanii.

Dekoracja i zieleń - widok z parkingu.

„Nie opuszczaj nas Matko’tak błagaliśmy Maryję przekraczającą granicę naszej parafii i udającą się do Przeczycy.

Procesja po Obraz Matki Bożej do Rynku.

Orkiestra parafialna towarzyszyła nie tylko procesji, ale i całej dobie ‘Czuwania’.

‘Oczekiwanie’ wypełnione modlitwą.

Rynek. W imieniu całej jodłowskiej wspólnoty Maryję wita Ojciec Jarosław – Paulin.

Ucałowanie Obrazu przez Ks. Proboszcza.

Jako pierwsi Obraz niosą strażacy: Edward Furman, Jan Stawarz, Stanisław Chudy i Wojciech Lech.

Od strażaków Obraz przejęli ojcowie: Andrzej Wójcik, Roman Grębski, Józef Kumiega i Stanisław Fik

Od ojców Obraz przejęły matki: Barbara Słota, Maria Kupczyk, Małgorzata Kłusek i Teresa Błaszczyk

Po matkach Obraz nieśli przedstawiciele Grona Nauczycielskiego: Maria Kos, Krystyna Janusz, Anna Karczmarczyk, Anna Lech

W dalszej kolejności Obraz przejmują członkinie ‘Caritasu’: Maria Kołodziejczyk, Krystyna Myszkowska, Janina Szynal, Maria Błaszczyk

Matkę Bożą prowadzi J.E. Ks. Biskup Jan i  Ks. Franciszek - proboszcz.

Młodzież żeńska: Marta Stojak, Małgorzata Janiga, Anna Piątek, Katarzyna Niemiec.

Młodzież męska: Jan Kapłon, Witold Warzecha, Marek Augustyn, Piotr Zawiślak

Obraz naszej Matki jest już w kościele. Pod nim mapa Polski ze złotą różą oznaczającą Jodłową.

Ewangelię o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję odczytuje Ks. prałat Kazimierz Kos.

W imieniu całej parafii Maryję wita Ks. Franciszek – proboszcz.

 

‘Jak szczęśliwa Polska cała’.

Dziś szczęśliwa jest Jodłowa cała, bo tron swój Maryjo w Jodłowej wzniosłaś.

Pełen niezmiernego i niewypowiedzianego szczęścia, witam Cię Maryjo w imieniu całej jodłowskiej wspólnoty.

Choć przysługuje Ci wiele tytułów, ja pragnę przywitać Cię jako Matkę, bo w tym imieniu wszystko się mieści.

 

MATKA!

M – jak miłość. Maryjo jesteś samą Miłością, Miłością Macierzyńską, Miłością Rodzinną, Miłością, która zrodziła najcudowniejszą Miłość - Jezusa.

A – jak anielska dobroć. Któż z ludzi nie doświadczył Twej dobroci?

T – jak troska. Jakżeż Ty Maryjo troszczysz się o nas. Właśnie po to jesteś z nami teraz, by potwierdzić swoją matczyną troskę o Jodłowian. 

K – jak krzyż. Maryjo dźwigałaś krzyż swój i swojego Syna. Dźwigasz i nasze jodłowskie krzyże. Bądź dalej na drodze krzyżowej każdego z nas.

A – jak apostołowanie. Po to Maryjo jesteś w Jodłowej, by uczyć nas i zachęcić do piękniejszego życia i do jeszcze gorliwszego rozszerzania nauki Twojego Syna.

MATKO!

Spojrzyj Maryjo matczynymi oczami na to codzienne życie i utrudzenie tego jodłowskiego rolniczego ludu, jeszcze szanującego ziemię i pracę na roli, rodzącej chleb powszedni i chleb na Eucharystię.

Spojrzyj na wiarę tego ludu wyrażaną w pięknym praktykowaniu.

Spojrzyj na troskę rodziców, dbających o swoje dzieci, by w ich sercach wzrastała duchowa świątynia.

Spojrzyj na ten dowód wiary wyrażający się w rosnących murach materialnej świątyni ku czci Twego Maryjo Syna - Dzieciątka Jezus.

Spojrzyj także i na wszystkie nasze problemy, odejścia od Boga, nałogi i pomóż wszystkim powstać z nich i zacząć żyć po chrześcijańsku.

MATKO spojrzyj na nas ...

 

Jodłowscy rodzice Matkę Bożą witają przez swoich przedstawicieli: Alfredę Słota, Andrzeja Gila i Wiesława Dzierwę

Stajesz dzisiaj, Matko Boga i ludzi, przy jodłowskich rodzinach.

My jako matki i ojcowie pragniemy najpierw, złożyć Ci Maryjo hołd, jako Najwspanialszej Matce, która urodziła i wychowała naszego Zbawiciela.

Pragniemy następnie podziękować Ci. Dziękujemy Tobie, Pośredniczce wszelkich łask za wszystko, ale szczególnie za to, że nasze jodłowskie rodziny na przestrzeni tylu wieków nie utraciły miłości do Boga i do Ciebie.

Pragniemy dalej Maryjo zapatrzeć się na Twoją Świętą Rodzinę z Nazaretu i swoje rodziny czynić Bożymi rodzinami. Twoja Maryjo Rodzina przekonuje nasze rodziny żyjące w 21 wieku, że życie rodzinne, choć niełatwe, to jednak może być i powinno być święte.   

Mimo, że jesteśmy rodzicami, to równocześnie mienimy się Twoimi dziećmi i dlatego do Ciebie jako do Matki, pragniemy skierować prośby:

- Maryjo daj łaskę każdej jodłowskiej matce, aby urodziła poczęte dziecko

- Maryjo pomóż wychowywać dzieci według Bożych przykazań

- spojrzyj na jodłowskie rodziny, które przeżywają duchowe i materialne trudności i dopomóż im wyjść z tych trudnych sytuacji. Wspomóż, by rodziny nasze były wypełnione miłością i ciepłem.

Spraw Jasnogórska Pani, by jodłowskie rodziny były rzeczywistym Królestwem Twego Syna i Twoim. Niech będą twierdzą wiary i polskości dla następnych pokoleń naszej parafii.

 

Teraz Maryję wita młodzież: Danuta Mróz, Dariusz Nawracaj i Waldemar Wierzgacz

 

Matko Boga! Zbliżają się teraz do Ciebie przedstawiciele młodzieży, od której – jak śpiewamy w Apelu – ‘zależy  następne tysiąc lat’.

Maryjo odwiedziłaś już tyle parafii i spotkałaś się z ogromną rzeszą ludzi młodych. Jako Matka wiesz o wszystkim, co się młodością zwie.

Młodość jest piękna, a jeżeli ona upływa razem z Tobą Maryjo i Twoim Synem - jest cudowna.

Młodość jest też i trudna, zwłaszcza gdy jest przeżywana samotnie. Ty Maryjo jesteś z młodzieżą: po to przyszłaś do naszej parafii. Głęboko wierzymy, że podczas czuwania przy Tobie zdobędziemy siłę, by codziennie pokonywać różne niebezpieczeństwa i młodość trudną czynić szlachetną i wartościową.

Maryjo bądź przy każdym jodłowskim młodzieńczym sercu.

Polecamy Ci młodzież uczącą się – niech zdobywa mądrość z ochotą.

Polecamy Ci młodzież pracującą – niech wiernie spełnia swoje zawodowe obowiązki dla dobra Ojczyzny.

Polecamy Ci młodzież bezrobotną – niech uczy się godzić swoją trudną sytuację z chrześcijańską godnością.

Polecamy Ci młodzież wątpiącą, poszukującą, zagubioną religijnie – niech szczerze szuka prawdziwego Szczęścia.

Pragniemy:

- by nasza młodość wznosiła się nad poziomy, które proponuje świat;

- by nasza młodość kierowała się ku niebu;

- by nasza młodość była opromieniona miłością do Boga i do ludzi. Maryjo! Bądź z nami młodymi w każdy czas!

 

 

Maryję witają także jodłowskie dzieci: Kamil Kos, Kamila Janiga i Celina Zawiślak

 

Matko Najświętsza!

My dzieci, często wyobrażamy sobie, że Ty jako Matka Jezusa Chrystusa, jesteś razem z Nim w niebie.

Dziś widzimy i czujemy, że jest inaczej! Maryjo jesteś obecna pośród nas w tej świątyni. Jest to dla nas znak, że tutaj i teraz - też jest niebo.

Dziś Maryjo nie przychodzisz do nas sama, z Tobą jest zawsze Ten, którego przyniosłaś światu. Przynosisz więc do nas swojego Syna – Dzieciątko, które w tym kościele od 100 lat odbiera szczególną cześć.

Maryjo dziękujemy Ci za to Twoje przyjście razem z Dzieciątkiem do nas jodłowskich dzieci.

Prosimy Cię tylko o jedno: otaczaj swoją opieką wszystkie dzieci i czuwaj nad nami, tak jak czuwałaś 2 tys. lat temu na ziemi nad Boskim Dzieciątkiem, gdy Mu zagrażały różne niebezpieczeństwa.

Maryjo przygarnij wszystkie jodłowskie dzieci i weź nas na swoje matczyne ręce przez wszystkie dni dalszego naszego życia.

 

Msza św. pod przewodnictwem J.E. Ks. Biskupa Jana Styrny.

Dekoracja ołtarza.

Księża - Koncelebransi

Modlitwa wiernych: Małgorzata Kępowicz

O godz. 24.00 była Pasterka Maryjna. Główny celebrans to Ks. prałat Kazimierz Kos, a kaznodzieja: Ks. Mieczysław Składanowski. Pozostali koncelebransi: Ks. Stefan Wal, Ks. Kazimierz Wal, Ks. Bolesław Bawiec, Ks. Jan Mikrut i  Ks. Stanisław Kita

I czytanie: Barbara Głaz

II czytanie: Zofia Kumiega

Modlitwa powszechna: Eugeniusz Augustyn

W sobotę 18 sierpnia o godz. 12.00 Obraz Matki Bożej udaje się do Dębowej. Ok. 13.30 Maryja zawitała do kaplicy w Wisowej.

Msza św. na zakończenie Peregrynacji. Koncelebrują: Ks. Jan Augustyn, Ks. Mieczysław Składanowski, Ks. Stefan Wal, Ks. Marian Wójcik, Ks. Wiesław, Ks. Bogdan i Ks. Franciszek - proboszcz

I czytanie: Zofia Czech

II czytanie: Zofia Niemiec

Modlitwa wiernych: Jan Lesiak

Słowa pożegnania i podziękowania Maryi wypowiada Ks. Franciszek – proboszcz

 

Dziękujemy Ci Matko nasza Najlepsza, za Twoje Odwiedziny. Przyszłaś do nas, jak niegdyś do domu św. Elżbiety.

Dziękujemy Ci Maryjo, że poprzez Twój Święty Wizerunek popatrzyłaś na nasze życie, nasze problemy, cierpienia, boleści ale także i radości.

Prosiłaś nas i tę Swoją prośbę pozostawiasz nam w matczynym testamencie: „Zróbcie wszystko, co Syn Mój wam powie”.

Dziękujemy Ci Maryjo, że podczas tych godzin szczególnej obecności wśród nas podpowiadałaś nam, abyśmy ożywili wiarę w Chrystusa, ufną nadzieję i wzajemną miłość.

Maryjo w chwili pożegnania wzywasz nas, aby owocem Twojego Nawiedzenia, było pogłębienie i ożywienie naszego zjednoczenia z Twoim Synem a naszym Zbawicielem.

Matko odchodząca w Wizerunku, ale pozostająca z nami poprzez Swoją matczyną miłość, dobrze wiesz, że jeśli przejmiemy się duchem Ewangelii i żyć Nią będziemy na co dzień, trwając w jedności i przyjaźni z Chrystusem, to potrafimy przemieniać na lepsze nasze życie osobiste, rodzinne, parafialne i narodowe.

Matko Najświętsza, żegnając Cię, gorąco prosimy, ogarniaj płaszczem Swej Opieki:

- nasze dzieci, aby wzrastały nie tylko w latach, ale i w mądrości, i w łasce u Boga i, u ludzi.

- Maryjo pomóż jodłowskiej młodzieży, by wymagania Twego Syna Jezusa, przyjmowali i wypełniali z godnością.

- Maryjo pomóż nam rodzicom, aby w duchu Ewangelii wychowywali swoje dzieci.

- opiekuj się wszystkimi starszymi, samotnymi, chorymi, ubogimi, bezrobotnymi, także tymi, którzy uwikłani są w nałogi, którzy pokrzyżowali sobie i innym życie.

- Maryjo wypraszaj łaski, byśmy szczęśliwie i bez wypadków kontynuowali budowę świątyni dla Dz. J., byśmy za kilka lat cieszyli się tym dziełem ciężkiej pracy i dużej ofiary.

Wskazuj nam nieustannie na Chrystusa, prowadź nas bezpiecznie po ścieżkach naszego życia, a po zakończeniu naszej ziemskiej wędrówki wyjednaj nam łaskę przebywania z Nim i z Tobą w niebie.

Amen.

 

Z kościoła obraz wynoszą Księża Rodacy:  Ks. Stefan Wal, Ks. Jan Augustyn, Ks. Mieczysław Składanowski, Ks. Marian Wójcik

Obraz niosą niewiasty: Józefa Kardaś, Maria Bator, Aleksandra Janiga, Alfreda Janiga

Obraz przejmują babcie: Karolina Grębska, Maria Czech, Teresa Kita, Barbara Sojka

Na plac budowy Obraz niosą: Tadeusz Studniarz, Andrzej Czerkies, Ryszard Jantas  i Ks. Franciszek

Ostatnie pożegnanie i odjazd do Przeczycy.

 

 Przed kościołem w Przeczycy: Elżbieta Ćwikła i Józef Kumiega z koszem kwiatów oraz Ks. Franciszek.

 

Oto przeżycia niektórych Jodłowian związane z Peregrynacją:

 

‘Przybycie Matki Bożej do jodłowskich rodzin było wielkim wydarzeniem. Wszyscy z niecierpliwością czekali na ten dzień, kiedy choćby przez chwilę będą przebywać z Matką Bożą i oglądać Jej cudowną twarz.

Czekałam na przybycie Matki Bożej z utęsknieniem tak jak i inni parafianie.

Wreszcie nadszedł upragniony dzień, a był to piątek. Już wcześniej wiedziałam, że go nie zapomnę, ponieważ wraz z moimi koleżankami niosłam Obraz Matki Bożej. Jaka wielka radość potrafiła wypełnić człowieka i jakie to szczęście być tak blisko Swej Matki. Pierwszy raz w życiu spotkał mnie taki zaszczyt, że to na mym właśnie ramieniu opierała się  Jasnogórska Pani. Cały czas czułam przy sobie Jej obecność, a całe me serce było wypełnione Jej wielką miłością. Jestem szczęśliwa, że miałam możliwość właśnie w taki sposób przeżyć przybycie wspaniałej Matki.

Bóg zapłać!’

M. J.  

 

‘W sierpniu tego roku spotkał nas wielki zaszczyt, 17 sierpnia w znaku Obrazu Nawiedzenia stanęła Królowa Polski. Jej wizerunek przypomniał nam, że jesteśmy uczniami Chrystusa i powinniśmy ciągle dawać tego żywe świadectwo. Przed przybyciem do naszej parafii Obrazu, trwały misje św. które każdemu z nas pozwoliły duchowo przygotować się do nawiedzenia.

Dzień spotkania z Matką Bożą zmusił nas do głębokiej refleksji, wejrzenia w głąb naszego serca. Każdy z nas w dzień przywitania szukał cichego kąta, aby mógł spojrzeć obiektywnie na swoje życie. Ja również w ten niezwykły dzień zatopiłam się w modlitwie i kontemplacji. Spojrzałam jak obserwator na całe swoje życie, zobaczyłam co było dobre, a co złe. Ale im bliżej  spotkania z Maryją, tym bardziej minuty się dłużyły.

W moim sercu mieszały się przeróżne uczucia: zaszczytu, szczęścia, niecierpliwości, a także strachu.

Ten wyjątkowy dzień zostanie w mojej pamięci na bardzo długo, zwłaszcza, że niosłam wraz z koleżankami Obraz, jako przedstawicielka młodzieży żeńskiej.

Bóg zapłać!’

M. S.  

 

‘W  życiu człowieka mają miejsce wydarzenia, które pozostają w nim na zawsze, do których zawsze powraca pamięcią, gdyż na trwałe pozostawiły ślad w jego sercu.

Dla mnie takim właśnie wydarzeniem było nawiedzenie naszej parafii przez Matę Bożą Częstochowską w kopii cudownego obrazu. Była to doniosła i wzruszająca chwila, gdy zabrzmiały fanfary, które oznajmiały: ‘Przybyła do ciebie twoja najlepsza, kochająca Matka, Królowa przed którą padnij na kolana, jak od wieków czynią to liczne pokolenia’.

Nie sposób słowami wyrazić uczucia, kiedy zbliżała się chwila, gdy miałam wziąć na ramiona cząstkę nieba w postaci cudownego wizerunku Matki Bożej. Nieść obraz Mateńki na ramionach, chociaż przez parę metrów iść i trzymać Ją za rękę – to było dla mnie wielkim szczęściem i wyróżnieniem. Dzięki niej zrozumiałam co jest w życiu naprawdę ważne, a co jest tylko błahostką.

Przybycie Maryi było ukoronowaniem przygotowań zarówno tych duchowych, jak i zewnętrznych. Nareszcie swego rodzaju odliczanie skończyło się i mogliśmy wszyscy wyśpiewać Matce obecnej między nami radosne ’Ave’. To dzięki jej obecności wszyscy byli dla siebie lepsi, bardziej życzliwi. W świątyni jodłowskiej przez 24 godziny Czarna madonna przyjmowała prośby, podziękowania, słowa skruchy zanoszone ze łzami w oczach. Wtedy nasuwała się myśl, żeby chociaż na chwilę zatrzymać czas i przedłużyć te święte chwile z najukochańszą matką. Ważne jest, że spotkanie z Maryją dane mi było przeżyć wraz z rodziną w jodłowskim sanktuarium Dzieciątka Jezus, gdzie świąteczną atmosferę miłości można było odczuć na każdym kroku.

Pożegnanie w sobotnie popołudnie nie obeszło się bez łez, łez, które wyrażały smutek z faktu, że Maryja już nas opuszcza. Z drugiej strony były to łzy radości i dziękczynienia za to, że zechciała odwiedzić nas i zapewnić o swojej opiece. Pocieszeniem była nadzieja, że Matka Boża ponownie zawita w progi naszej świątyni, czyniąc ją powtórnie tronem jasnogórskim’.

K. N.  

 

‘Uroczystość Nawiedzenia Jasnogórskiej Pani to dla mnie niezapomniane przeżycie, ale myślę, że nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich.

W trakcie samego niesienia Obrazu, czułam spokój, radość, jakieś miłe ciepło rozchodzące się wokoło serca. Nagle na moment wszystkie sprawy przestały istnieć, łzy same cisnęły się do oczu.

Uczucie tego chwilowego błogiego spokoju, zostanie ze mną do końca życia’.

M. K.  

‘Sam wybór mnie do niesienia Obrazu był dla mnie wielkim wyróżnieniem. Z utęsknieniem czekałam na ten szczególny dzień. Gdy wreszcie dzień ten nadszedł, z biciem serca oczekiwałam na spotkanie z Najświętszą Panienką. Fala łez szczęścia zalała mą duszę, gdy dźwignęłam przenajświętszy Obraz z Jasnej Góry. Nawet ze wzruszenia nie czułam ciężaru Obrazu. Ja czułam się lekko i radośnie, że doznałam takiego zaszczytu. Taki dzień się zdarza tylko raz i do końca życia zachowam jego wspomnienie na dnie serca’.

M. K.  

 

‘W dniu 17 sierpnia 2001 r. cała nasza parafia przezywała ogromną radość, gdyż Matka Pana Jezusa przybyła do nas. Uroczystość była bardzo duża. Mnie przypadł ten zaszczyt między innymi nieść obraz Maryi.

Chociaż niosłam Obraz parę kroków, to doznałam dużego wzruszenia i radości, trudno to jest opisać słowami. Byłam szczęśliwa. Może słowa wiersza oddadzą atmosferę tamtego dnia:

„W naszym kościele piękna rzecz się stała,

bo przez jedną dobę Matuchna z Jasnej Góry królowała.

Był czas modlitwy i czas oczekiwania,

Ale najpiękniejszy był czas powitania.

Cieszyli się wszyscy, cała okolica

Gdy przybyła do nas Jasnogórska Pani – Bogurodzica.

Byłaś z nami Maryjo, tak blisko,

Gdy prosiliśmy, słyszałaś wszystko.

W Twoje oblicze mocno wpatrzeni,

Było jak w niebie, a nie na ziemi.

Przed tym obrazem wszyscy zebrani,

gorąco błogosław Jasnogórska Pani”.

M. B.  

 

‘W czasie odwiedzin naszej parafii przez Maryję, spotkało mnie coś niesamowitego: niesienie cudownego Obrazu Matki Bożej, z czego byłam bardzo zadowolona.  Niosąc Madonnę błagałam Ją i Jej Syna o wysłuchanie moich próśb, by nigdy nas nie opuściła.

W wieczornych Jasnogórskich Apelach, w nocnym czuwaniu można było Matuchnie złożyć wszystkie problemy, cierpienia, troski. Była to prawdziwa Jasna Góra, tylko bardzo krótko’.

K. M.  

 

‘Moje osobiste refleksje z chwil, kiedy obraz Matki Bożej Częstochowskiej w czasie Peregrynacji w naszej parafii znalazł się na moich ramionach będą krótkie, ponieważ wyrażenie słowami tego, co wtedy czułam jest niezwykle trudne. Po chwilach oczekiwania w ogromnym upale, zobaczyliśmy Obraz, który był dużo większy i piękniejszy niż sobie wyobrażałam. Procesja ruszyła, obraz przejęli strażacy, ojcowie, później my – matki. W chwili oczekiwania na przejęcie z rąk ojców, stojąc twarzą zwróconą w stronę oblicza Maryi poczułam bicie serca i niepokój, czy nie będzie to dla mnie zbyt trudne i odpowiedzialne zadanie. Dzisiaj wiem, że odcinek drogi, który przeszłam z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej na ramionach był dla mnie wielkim przeżyciem. Cieszę się, że miałam możliwość tak bliskiego i osobistego kontaktu z wizerunkiem Matki Bożej’.

B. S.  

 

‘Kogo wyszliśmy witać? Któż zgromadził te tłumy? Czy przybywa do nas znany polityk, słynny artysta, wielki mówca? Nie! To Matka Boga i nasza Matka! Obyśmy nie byli jak witający Jezusa w Niedzielę Palmową – najpierw hosanna, a  kilka dni później: na krzyż z Nim!’.

R.G.  

 

‘Bardzo wzruszyłam się, gdy otrzymałam propozycję niesienia Obrazu Matki Boskiej częstochowskiej. Długo nie mogłam w to uwierzyć, że to właśnie mnie spotkał taki zaszczyt być tak blisko Matki Bożej. Czas mijał szybko i nadszedł ten oczekiwany dzień przybycia Maryi. Rozmodleni, oczekując na Maryję, staliśmy twarzą zwróceni do słońca. Z nieba zlewał się żar, a krople potu spływały po twarzy, to jednak myśl, że już za chwilę na ramionach poniosę obraz najlepszej naszej Matki, przewyższała wszystko. I wreszcie myśli przemieniły się w rzeczywistość. Gdy przejęłyśmy obraz Maryi, byłam bardzo szczęśliwa, serce mocniej zabiło, łzy radości napływały do oczu, a jednocześnie poczułam wewnętrzne uspokojenie, lekkość na duszy, a na usta nasuwały się słowa: „O Matuchno ukochana, miej w opiece moją rodzinę, błogosław naszej parafii i pomagaj mi w kształtowaniu małych serduszek dziecięcych”. Mimo, że obraz był duży, a krok nie zawsze się zgadzał, to nie odczuwałam jego ciężaru.

Przeżycie było ogromne, wzruszenie jeszcze większe, że trudno to wyrazić słowami’.

A. L.  

 

‘Niezwykle trudno słowami opisać emocje, gdy dotyczą życia religijnego. Sfery nie bardzo przez nas rozumianej, opartej na przesłankach, z których

istnienia nie zawsze zdajemy sobie sprawę.

Dużym przeżyciem były dla mnie Misje, przygotowujące nas do przyjęcia Jasnogórskiej Pani w naszej parafii i nie spodziewałam się, że powitanie Jej wywrze na mnie tak wielkie wrażenie. Wszak na tę chwilę czekaliśmy od dawna, więc nie powinno być niespodzianek.  Jednak... Wydawało mi się, iż stoję daleko od miejsca powitania, a zobaczyłam Ją tak wyraźnie, jakbym znajdowała się w kaplicy jasnogórskiej w niewielkiej odległości od ołtarza. Ten moment był chwilą olbrzymiej radości i wdzięczności za wszystko dobro jakiego doświadczyłam od czasu ostatniego spotkania z Nią oraz z Jej Synem na Jasnej Górze. Gdy zobaczyłam twarz Madonny, zdałam sobie sprawę z tego, że otrzymałam więcej niż wtedy mogło mi się marzyć, choć były też chwile i dni bardzo trudne dla mojej rodziny. Jeszcze raz przekonałam się o tym, iż nie wiem o co się modlić. To Pan Bóg wie, co jest dla nas najlepsze czy niezbędne /choć nie zawsze łatwe do przyjęcia/.

Dlatego niosąc Obraz do Kościoła, prosiłam Matkę, o błogosławieństwo dla mnie i moich bliskich oraz tych, którzy trudzą się w jodłowskich szkołach, aby bezpiecznie i skutecznie uczyli się i pracowali .

M.K.  

 

‘Nie można opisać tego, co czułam biorąc na swoje ramiona Obraz Matki Bożej. Było to oderwanie się od spraw ziemskich, odczucie radości i szczęścia, że mogłam być tak blisko Jasnogórskiej Pani. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że przyszłość nas wszystkich trzeba zawierzyć Maryi.

A gdy przekazywałam Go innym, serce było pełne żalu, a oczy pełne łez’.

J.K.  

 

‘W dniach 17 – 18 sierpnia nasza parafia przeżywała wielką uroczystość religijną. Nawiedziła nas bowiem w kopii Cudownego Obrazu Jasnogórskiego nasza niebieska Matka.

Te dni skupienia i modlitwy na długo pozostaną również w mojej pamięci. Szczególne znaczenie miał dla mnie dzień powitania Obrazu w naszej parafii, gdyż jako przedstawicielka młodzieży żeńskiej, wraz z koleżankami niosłam Obraz Nawiedzenia podczas uroczystej procesji.

Fakt, że byłam tak blisko mojej najlepszej Matki napełnił mnie wielką radością. Oto Maryja pozwoliła mi być tuż obok Siebie, tak blisko, że czułam jak spoczywają na mnie Jej kochające oczy. Mimo upału i ciężaru Obrazu byłam bodaj najszczęśliwszą osoba uczestniczącą w procesji. To Maryja była przyczyną mojego szczęścia, to Ona dodawała mi sił. Jej matczyna obecność wlała w moje serce otuchę i nadzieję. Przypomniała mi, że nie jestem sama. Każdego dnia Ona przy mnie czuwa i spieszy, aby mnie wspierać i pocieszać’.

Młoda parafianka.  

 

‘Podchodziłam do Ciebie Matko z drżącym sercem. Na tę chwilę czekałam długo. Byłam szczęśliwa, że mogę Cię nieść na swoich ramionach i patrzeć w Twoje zatroskane oczy, z których wyczytałam: przepraszajcie Syna i módlcie się’.

Twoja służebnica  

 

‘Trudno opisać słowami, co czuje się w takiej chwili. Byłam po prostu szczęśliwa i dumna, że spotkał mnie taki zaszczyt i chociaż Obraz był ciężki, to Matka Boga wynagrodziła mi ten trud. Dziękuję Ci za to Matko Najukochańsza!’

J.S.  

 

‘Przez cały tydzień, gdy trwały misje św. nie mogłam w nich uczestniczyć, ponieważ byłam chora, a do niesienia cudownego Obrazu Matki Bożej zostałam zaproszona jako babcia.

Bałam się, że nie dam rady, gdyż byłam wciąż jeszcze chora, lecz prośby na Apelu Jasnogórskim moich wnuków i wiara w Matkę Bożą i Jej Syna, dodała mi sił, że mogłam Ją wziąć na swoje ramiona i nieść Ją jeszcze dalej nie odczuwając nawet żadnego zmęczenia i ciężaru.

Przeżycie to, było dla mnie tym większe, że 30 lat temu witałam Ją jako matka, a obecnie niosłam Ją na swym ramieniu jako babcia. Przy następnych odwiedzinach naszej parafii pragnęłabym jako prababcia spotkać się z Nią przy dźwiękach fanfar’.

Karolina  

 

‘Trudno, aby wielkie przygotowania przed Peregrynacją nie wyzwoliły wielu uczuć u tych, którzy przygotowywali się do niezwykłych odwiedzin.

Blisko cudownego Obraz miałem szczęście przebywać przez dwa dni. Na swoich ramionach niosłem Obraz jako przedstawiciel OSP oraz jako reprezentant młodzieży męskiej. Zawsze towarzyszyła mi ta sama radość, która wyzwalała niezwykłe emocje.

Twarz Madonny ma dziwną, tajemniczą siłę. Oczy obejmują wszystkich i każdego z osobna. Dziwny spokój.

Nie odczuwa się ciężaru Obrazu spoczywającego na ramieniu. Chwile blisko Maryi mijały dziwnie szybko, ale pozostaną w sercu na zawsze’.

J. K.  

 

‘Upalne sierpniowe popołudnie. Oczekiwałam z wielką radością na przybycie Pani Jasnogórskiej. I oto ukazał się obraz Królowej o ciemnej zamyślonej twarzy i smutnych oczach. Patrzyłam w twarz Matki Bożej, tak dużo chciałam jej powiedzieć, ale czułam, że Ona to wszystko wie. Dziękowałam za to, że było mi dane Maryjo powitać Cię przed Cudownym Obrazem. Spotkanie z Tobą utwierdziło mnie w przekonaniu, że Jesteś jedyną właściwą drogą mojego życia’.

D.M.  

 

‘Dzień nawiedzenia naszej parafii przez Obraz Jasnogórskiej Matki, był dniem, który będę pamiętać do końca życia. Chwila, kiedy wzięłam obraz na swe ramiona przepełniła mnie radością i wzruszeniem trudnym do opisania i wyrażenia w słowach. Był to moment wielkiej bliskości z matką Niebieską, w którym łzy same napływały mi do oczu, a moje serce przepełniała bezgraniczna miłość do Matki Bożej.

Czułam się jak dziecko tulące się w objęciach Matki, która zawsze wysłucha, pomoże i wesprze w trudnych chwilach. Moje ciało ogarnęło uczucie wewnętrznego uwielbienia i czci dla Maryi Matki. Było to dla mnie ogromne przeżycie i szczęście, że

mogłam być w ten dzień tak blisko naszej Jasnogórskiej Pani’.

A.J.  

 

‘Poczułam, ze nie muszę być ani wielka, ani mocna, nie muszę wykazywać się nadzwyczajnymi osiągnięciami, by być przez Maryję kochaną. To Ona mnie wybrała. Doświadczyłam, że Maryja tak, jak ktoś zakochany na najmniejszy znak, ku mnie podąża, patrzy ponad błędy i słabości i czyni mnie zupełnie inną, kocha bez zastrzeżeń. Maryja przychodzi do nas w każdym człowieku, we wszystkim co żyje’.

M.B.  

 

‘Radość, wzruszenie, lęk, zdenerwowanie, a przede wszystkim wielkie szczęście – to uczucia, które towarzyszyły mi od chwili, gdy dowiedziałam się, że jako jedna z wielu będę przez krótką chwilę nieść na swoich ramionach Obraz Matki Bożej w dniu Jej powitania w naszej parafii.

To było niezwykłe i niezapomniane przeżycie. Wszystko w tym dniu zdawało się wielbić swoją Matkę i Królową; cudowny słoneczny dzień, świąteczna dekoracja, tłumy ludzi, rozmodlone twarze i usta szepczące nieustające modlitwy. Wszystko to robiło na mnie niesamowite wrażenie. Stojąc wśród oczekujących modliłam się gorąco i serdecznie, polecając Pani Jasnogórskiej wszystkie sprawy mojej rodziny, parafii i Ojczyzny.

Radosny dźwięk orkiestry parafialnej oznajmił przybycie Matki Bożej. Dreszcz przeniknął całe ciało, do oczu cisnęły się łzy. Wzruszona i szczęśliwa dziękowałam Bogu za tę chwilę i za ten wspaniały dzień.

Z bijącym sercem oczekiwałam na zbliżający się Obraz Matki. Chociaż znam ten Wizerunek na pamięć, ale dopiero teraz czułam, że Ona jest tu, wśród nas naprawdę obecna, żywa. Patrzyłam na Jej poranioną twarz, smutne oczy i czułam, że patrzy na mnie i przenika mnie wzrokiem do głębi duszy. W jednej chwili zrozumiałam jak nędznym i grzesznym jestem człowiekiem. Biorąc na ręce Obraz byłam wzruszona i szczęśliwa. Była to dla mnie chwila radości i powagi, w której czułam wielką bliskość Bożej Matki, ale też chwila wdzięczności za Jej troskę i obecność wśród nas.

W głowie kłębiły się myśli: jak to możliwe, że ja człowiek prosty, zwyczajny, grzeszny i Ona najlepsza matka jest tuż obok. Tyle słów chciałam powiedzieć, próśb, podziękowań, ale ogromne wzruszenie odbierało głos, czułam tylko Jej wzrok, Jej oczy patrzące na każdego z nas i na mnie. Powtarzałam jedynie w myśli słowa apelu: „Maryjo, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”.

Słowa te nieustannie powtarzam do tej pory, patrząc na Jej Obraz w swoim domu i tak już chyba zostanie na zawsze’.

A.K.  

 

‘Wielkie przygotowania, niezwykły nastrój, codzienne modlitwy i Jodłowa w świetle migotających światełek lampionów niesionych drogami i wiejskimi ścieżkami do domostw poprzedzały to, co wydarzyło się 17 sierpnia 2001 r. po południu.

Niezwykłego Gościa oczekiwał rozśpiewany, rozmodlony tłum ludzi. Wreszcie historyczna chwila wieńczy długie oczekiwanie. Samochód kaplica podjeżdża na Jodłowski Rynek. Uroczyste fanfary witają Jasnogórską Panią. Tyle jodłowskich pokoleń czekało na tę chwilę. Ja znalazłam się wśród tych, którym dane było przeżyć niezwykłe odwiedziny. Upał towarzyszący tym wydarzeniom, jakby odzwierciedlał gorące serca tych, którzy witali Maryję na jodłowskiej ziemi. Czarna Madonna szybko zostaje na ramionach ludzi uniesiona ponad tłum. Uroczysta procesja wiedzie Ja do kościoła. Radośnie czekam wśród tych, którzy wezmą obraz na swoje ramiona. Trudno słowami wyrazić to, co dzieje się w głębi serca. Wiem, że takie chwile są niepowtarzalne i niezwykłe, bo niezwykły  jest również Gość. Obraz jest coraz bliżej mnie. Podchodzę i biorę Maryję w kopii Obrazu na swoje ramiona. Towarzyszy mi dziwny spokój, szczęście, radość. Spoglądam na obraz: ..., ciemna jej twarz wydawała się przytłoczona ciężarem dźwiganej korony, a w stulonych oczach – ból.

Wizerunek Najświętszej Panny ma dziwną właściwość ... Potrafi mówić do człowieka. Czasami nam się wydaje, że to nasze własne myśli krążą po głowie, a naprawdę Matka Boża pochyla się nad nami i przemawia ...’.  Zgadzam się z tymi słowami J. Dobraczyńskiego. Ujął to bardzo trafnie. Bliskie spotkanie z Maryją i głębia radosnych przeżyć pozostaną na zawsze w moim sercu. Po tym wydarzeniu trzeba tylko powtórzyć za kardynałem S. Wyszyńskim: ‘Dziękuję Ci Matko ... . Dziękuję Ci za wszystko: za życie, za krzyże, za bóle, za radości. Za to, że przyszłam do Ciebie, że mogłam Ciebie odnaleźć, że mogłam Ci oddać siebie, a Ty chciałaś mnie wziąć na własność ...”.

J. K.  

 

‘Dzień 17 sierpnia 2001 r. był dla mnie najbardziej oczekiwanym i szczęśliwym dniem, ponieważ Matka Boża Częstochowska nawiedziła naszą parafię, a ja mogłam Jej Cudowny Obraz nieść na swoim ramieniu.

Cisnęły się na usta słowa pozdrowienia św. Elżbiety: „ ...a skądże nam to, że Matka naszego Pana przychodzi do nas ...”.

Powierzałam Matce Boskiej najlepszej Mateńce wszystkie sprawy, obawy, lęki, troski i pragnienia. Dziękowałam za otrzymane łaski i gorąco prosiłam Maryję, aby prowadziła całą moją rodzinę do Pana Boga i nigdy nie pozwoliła z tej drogi zboczyć’.

M.K.  

 

Podziękowanie

Bardzo często wyjeżdżamy do licznych miejsc, które w naszej historii uważane są za cudowne. Wielu podejmuje trud pieszej pielgrzymki. Idą nie tylko po to, aby na sobie doświadczyć cudu, ale także i po to, aby przez nich Bóg dokonał cudu w innych osobach – cudu nawrócenia męża z nałogu pijaństwa, cudu uleczenia dziecka z przewlekłej choroby, cudu ożywienia wygasłej miłości w małżeństwie, itd.

Rodzi się pytanie: czy trzeba jechać po cud i dokąd?

Sprawcą cudów jest Bóg. Możemy je wyprosić przez wstawiennictwo Maryi, św. Józefa i innych świętych. Dokonać się to może wszędzie tam, gdzie jesteśmy i gdzie się modlimy. Także i dzisiaj, tu, w naszej parafialnej świątyni Bóg udziela wszelkich łask, tu także dokonują się cuda.

Około 2 miesięcy temu w tym kościele mówiłem o dekoracji drogi przed Peregrynacją i o tym, że nasze krawcowe będą szyły flagi. Zaraz po tym, telefonicznie zgłosiły się dwie chętne osoby. A kiedy już przyszedł czas na szycie, wtedy 2 inne osoby zajęły się do tego stopnia, że mnie nic nie obchodziło. Przychodziły, cięły materiał, same szukały chętnych do szycia i przynosiły z powrotem już gotowe. 23 osoby z naszej parafii uszyło około 700 flag.

Dziękuję za taką organizację i bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy szyli te flagi.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

Kilku Parafian przez kilka dni zakładało te flagi na drzewce. Gdy chciałem się jakoś rozliczyć z nimi, powiedzieli: ‘to dla MB’.

 Trzeba było zrobić świecące AVE – tylko poprosiłem i po kilku dniach dostałem gotowe.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

Dziękuję tym wszystkim, którzy dekorowali drogę – 15 km , dziękuję za dekoracje swoich domów, niektóre miały swoją piękną dekorację.

Dziękuję tym, którzy na granicach naszej parafii, w rynku, przy kościele i w świątyni ustawiali bramy i dekoracje.

Dziękuję kilku Panom z Centrum za zrobienie pięknych krzyży na dekorację drogi – zajęło to ze 2 dni czasu, ale skoro zostali poproszeni, natychmiast wzięli się do pracy i zrobili to na wysokim poziomie.

A udział w misjach św., w Apelach Jasnogórskich, skorzystanie ze spowiedzi św. – 19 księży spowiadało.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

To wszystko było cudowne. Ale najcudowniejsze nastąpiło dopiero 17 i 18 sierpnia i wcale nie boję się używać aż tak wymownego określenia ‘najcudowniejsze’.

Takim jednym z pierwszych znaków tego to przywitanie MB na rynku.

Kiedy nasza orkiestra zaczęła grać jasnogórskie fanfary, to sami widzieliście, ile było wtedy łez w oczach.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

A procesja z Matką Bożą do kościoła? Kto miał oczy szeroko otwarte to widział: około 400 dzieci, młodzieży i dorosłych brało bezpośredni udział w procesji. Piękna, długa, prawie, że płynąca procesja, rozśpiewana, rozmodlona, tłumy ludzi po obu stronach drogi i to przyklękanie, gdy zbliżała się Maryja. Nie wiem, czy Ojcowie mówili o tym przyklękaniu, bo każdego dnia jeździłem do sąsiednich parafii i wszystkiego nie słyszałem, ale podejrzewam, że to był odruch serca, serca kochającego Maryję i tu nikt nawet nie musiał mówić o takim geście przyklękania.

Ta procesja była jedną wielką modlitwą i kiedy tak wszystko szło bez żadnych zakłóceń i niespodzianek niczym na Watykanie, to czyż trzeba się dziwić temu, co wyrwało się Ks. Biskupowi już przy końcu procesji, a powiedział tak: „Piękna jest ta Jodłowa”.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

Te ogromne tłumy parafian i Gości w kościele, na dziedzińcu dookoła kościoła i 17 księży komunikujących, 17!

Przy kolacji Ks. Biskup powiedział: ‘przykro mi, ale nie mogę nic wytknąć”.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

A nocne czuwania, adoracje prowadzone przez Was?

A to nabożeństwo w sobotę o 11.00 dla niemowląt? Prawie cały czas było słychać jedno kwilenie, to były swego rodzaju przepiękne akordy niewinnych serduszek dziecięcych dla swego Stwórcy i Matki Zbawiciela świata.

Czy trzeba jechać gdzieś daleko, żeby doświadczyć cudu?

Ponieśliście Drodzy duże ofiary:

- najpierw duchowe: w naszych sercach dokonał się cud przemiany i pojednania, jednak nie we wszystkich

- ofiary z czasu,

- ofiary materialne: złożyliście na dekorację  9.430 zł.

Dziękuję za dar złożony przez młodzież bierzmowaną i ich rodziców: 640 zł. Kupiono za to piękny ornat Maryjny oraz stułę, używano ich podczas nawiedzenia. Cieszę się tym darem bardzo.

Dziękuję pewnej Osobie za uszycie nowej szatki dla Dzieciątka i nowej pięknej stuły Maryjnej.

Dziękuję jodłowskim właścicielom barów i pabów za zamknięcie ich na czas Nawiedzenia.

Niestety wielką plamą na religijnej mapie naszej parafii był dyskotekowy magazyn. Mimo prośby tamten człowiek powiedział, że on musi zarabiać i zarabiał.

Dziękuję za to, że tylu z was zaprosiło sporo Gości, swoich krewnych na te uroczystości. Byłoby wspaniale, gdyby takie tłumy były na kolejnej naszej uroczystości 15 września w sobotę na sumie odpustowej i wmurowaniu kamienia węgielnego do nowej świątyni.

Dziękuję 40 rodzinom, które przez 2 tygodnie przygotowywały świątynię, i całe bliższe i dalsze otoczenie. Dziękuję Tym, którzy zajęli się układaniem kwiatów i jeszcze swoje środki w to wszystko zaangażowali.

Dziękuję naszym Strażakom, którzy byli wszędzie tam, gdzie trzeba było i to nie tylko w naszej parafii

Dziękuję za zrobienie dywanu kwiatowego na naszej drodze w Nadolu na pożegnanie MB w sobotę.

Krótko trzeba powiedzieć: „Bez was Drodzy nic by nie było”.

Trwajmy w tym cudownym nastroju. Ale nie tylko o nastrój chodzi.

Te odwiedziny Matki Boga winny zostawić jakiś trwały ślad.

Takim śladem będą grupy adoracyjne, które będą prowadzić różne adoracje, a m. in. w W. Czwartek, w W. Piątek czy w W. Sobotę już na stałe.

Takim śladem będą nowi lektorzy, czytający Pismo święte na nabożeństwach: starsza młodzież i ojcowie. Wysłałem zaproszenie do 84 osób. Nie mam jeszcze odpowiedzi od wszystkich, ale już jest chętnych około 15.

Takim śladem niech będzie liczniejszy udział w środowych nowennach. Z wielką radością przeżywałem każdą nowennę przed Peregrynacją. U wielu z was nastąpiła wtedy religijna mobilizacja, mimo pracy w polu i w gospodarstwie. To potwierdza, że jak człowiek chce i że jak mu na czymś zależy, to zawsze jakoś pogodzi Boga i Maryję ze swoimi codziennymi obowiązkami.

Proszę was – podtrzymajcie taką frekwencję i z małymi dziećmi również ...

Dziękuję Wam wszystkim drodzy. A na zakończenie powiem: ‘Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, że właśnie z Wami, z Wami Jodłowianami mogłem przeżywać nawiedziny Matki Bożej”.

            Bóg zapłać!

Ks. Franciszek - proboszcz

 

’TY COŚ WIECZNĄ RZUCIŁ CHWAŁĘ ...’

 

Dnia 15 września 2001 r. jodłowska parafia przeżywała kolejną /po Peregrynacji: 17 – 18 sierpnia/ historyczną uroczystość: wmurowanie kamienia węgielnego do nowo budowanej świątyni ku czci Dzieciątka Jezus.

Uroczystościom przewodniczył J.E. Ks. Bp Ordynariusz Wiktor Skworc.

 

Po pokropieniu wodą święconą wszystkich oczekujących na rozpoczęcie nabożeństwa, chwila rozmowy: J.E. Ks. Bp Wiktor i Ks. Franciszek – proboszcz.

Msza św. pod przewodnictwem J.E. Ks. Biskupa Wiktora.

Księża Koncelebransi:  Ks. Marian Górowski,  Ks. Jan Augustyn, Ks. Prałat Stefan Wal,  Ks. Prałat Stanisław Jurek, Ks. Marian Wójcik, Ks. Mieczysław Składanowski, Ks. Kazimierz Wal, Ks. Stanisław Kumiega, Ks. Józef Kos

Ks. Franciszek – proboszcz, na początku Mszy św. przedstawia Ks. Biskupowi zebranych Gości.

 

„Ty coś wieczną rzucił chwałę” .

Boże Ojcze, Ty sprawiłeś, że dla naszego zbawienia, Twój Syn Jezus Chrystus – mówiąc ludzkim językiem – ‘rzucił wieczną chwałę’, by stać się Dziecięciem i w ten sposób zbliżyć się do każdego człowieka.

Ekscelencjo! Obecne jodłowskie pokolenie podjęło decyzję o budowie świątyni ku czci Dz. J., które w Jodłowej od 100 lat odbiera szczególną cześć, i już piąty rok trudzi się około tego dzieła.

Dziś jesteś Ekscelencjo w naszej wspólnocie, by  oddając cześć MB Bolesnej dokonać wmurowania kamienia węgielnego. Jest nim cząstka skały z groty pod Bazyliką Bożego Narodzenia w Betlejem, - specjalnie przywieziona do Jodłowej – a poświęcona przez Jana Pawła II, w Krośnie 10 czerwca 1997 r. przy licznym udziale jodłowskich Parafian.

Pozwól Księże Biskupie, że przedstawię Ci teraz tych, którzy biorą  udział w tej uroczystości, czy też łączą się z nami. Są między nami Księża rodacy, wśród nich niektórzy musieli pokonać długą drogę, 1 z nich przyjechał aż z Ukrainy

Są Księża z dekanatu pilzneńskiego i z sąsiedztwa, m. in. z Mielca.

Są ci, którzy kierują tą budowlą - inspektor: P. inż. Janusz Kalbarczyk wraz z żoną Ewą z Tarnowa. Jest kierownik budowy P. Emil Dobosz z Dębicy, są murarze, jest majster budowy.

Łączą się z nami główni projektanci: PP. Ewa i Jacek Gyurkovich z Krakowa, którzy teraz odbywają służbową podróż do Szwajcarii i Francji.

Są Goście z sąsiedztwa Jodłowej i z różnych stron Polski.

Są przedstawiciele dużej rzeszy Ofiarodawców z naszej Ojczyzny i kilku krajów świata.

  tu przede wszystkim Jodłowianie, a więc ci, którzy od stycznia 96 r. zaczęli dźwigać finansowy ciężar tej budowy.

Są ci, którzy w 97 r. – czyli w I r. budowy -  w bardzo trudnych warunkach pogodowych, bo często lało, wykopali 86 tzw. ‘studni’ na głębokość 3 m , a pod wieżę na głębokość 9 m , - gdyż trzeba było przebić warstwę niepewnej ziemi, -  wykopali studnie, które zostały połączone tzw. ‘oczepami’, i dopiero na nich stanęły fundamenty i mury tej świątyni. Niektórzy mówili, że to z jednej strony kosztowne i pracochłonne, bo zeszło jeden rok, ale z drugiej strony pokazało to, że trzeba w życiu budować i robić solidne fundamenty do wszystkiego.

Są tutaj ci, którzy do dnia dzisiejszego przepracowali 10 tys. pełnych  dni od rana do wieczora i złożyli wraz z innymi Ofiarodawcami kwotę w wysokości 1 mln 450 tys.

Po tym przedstawieniu, pragnę powiedzieć jeszcze o dwóch moich jodłowskich spostrzeżeniach na przestrzeni ostatnich 6 lat. Budowla świątyni to inwestycja b. kosztowna, ale chyba ona, chyba ona wyzwoliła wiele innych wartości w tutejszych sercach:

- od kilku lat wzrasta w tej wspólnocie świadomość misyjna, wyrażająca się w coraz to większym wsparciu finansowym dzieł misyjnych, i wierzę, że w takim też postępie wzrasta wsparcie duchowe.

- i drugie spostrzeżenie: od rozpoczęcia budowy nie ma roku bez kandydata do seminarium duchownego. Budujemy piąty rok i mamy pięciu alumnów i dwie siostry zakonne.

Proszę Cię Ks. Biskupie imieniem wszystkich nas budujących: wmuruj kamień węgielny z Betlejem w jodłowskie mury.

 

Słowo Boże odczytała Barbara Słota

Kazanie wygłosił J.E. Ks. Biskup Wiktor

 

Powiedział m. in.: ‘Drodzy Bracia w kapłańskim posługiwaniu, czcigodny Księże Proboszczu, drodzy Księża rodacy. Drodzy Bracia i Siostry, mieszkańcy Jodłowej i Goście, droga młodzieży, kochane dzieci, drodzy ministranci i lektorzy.

Serdecznie pragnę podziękować  waszemu proboszczowi za zaproszenie mnie na dzisiejszą uroczystość, jaką jest wmurowanie kamienia węgielnego w budujący się kościół. Jestem tutaj z wami, aby w ten piękny sobotni wieczór dokonać tego ważnego aktu.

Moi kochani! Jesteśmy tutaj zgromadzeni jako Kościół, Kościół Pana naszego Jezusa. Kościół to jest wspólnota i duchownych i wiernych świeckich i osób konsekrowanych, żyjących według rad ewangelicznych.

Jesteśmy zebrani jako kościół, który dzisiaj szczególnie staje razem z Matką pod krzyżem Jezusa. I chociaż tajemnica Chrystusa, która tutaj jest w szczególny sposób czczona, związana jest z Jego dzieciństwem, to przecież musimy sobie uświadomić, że w całym życiu Jezusa była obecna Jego Matka: od chwili poczęcia, aż po Jego śmierć była zawsze przy Jezusie.

W duchu wiary stajemy dzisiaj przy krzyżu Jezusa, obok Jego Matki, obok naszej Matki, bo przecież Jezus z wysokości krzyża ustanowił Ją naszą matką, a nas - Jej dziećmi.

Kiedy słuchaliśmy słów dzisiejszej Ewangelii, to uderzyło nas wszystkich jedno istotne słowo: stała. Maryja stała pod krzyżem Chrystusa. Dobrze wiemy, że inni uciekli: uczniowie, apostołowie, którym niejako Chrystus zawierzył przyszłość Kościoła i przyszłość swojej nauki.

A Maryja pod krzyżem stała. Stać to znaczy mimo przeciwności, niezależnie od okoliczności: trwać.

Człowiek bardziej skłania się ku niestałości. Cechą człowieka nie jest stałość. Cechą człowieka jest zmienność. Maryja uczy nas wytrwałości w naszym chrześcijańskim życiu. Kiedy Maryja przyjmowała sercem orędzie, iż będzie Matką Zbawiciela, kiedy słyszała, że Jej Syn będzie nazwany Synem Najwyższego, że będzie wielki, kiedy życie wcale nie wskazywało na to, że spełnią się te prorocze słowa, to mimo wszystko Maryja trwała, bo wiedziała komu zaufała.

Maryja uczy nas  postawy trwania w wierze, postawy trwania przy Bogu, niezależnie od okoliczności.

 A okoliczności jakby ostatnio sprzyjały tej ludzkiej wierności Bogu. Bo przecież od pamiętnych wydarzeń w Nowym Jorku i Waszyngtonie, jakby cały świat uklęknął, ile było modlitwy? Nagle ludzie, nawet stojący z daleka od Boga, od Kościoła, znaleźli drogę do Boga. Jakby ludzkość uświadomiła sobie, że doszła do punktu, gdzie nie ma innego wyjścia, jak tylko pójście w górę – ku Bogu.

I dlatego tyle modlitwy o pokój. Oby to wydarzenie tragiczne, było wstrząsem moralnym dla całego świata: że nie można bez Boga, bez zasad, bez ewangelii, bez Bożych przykazań urządzać tego świata, bo potem kończy się terrorem i bezprawiem. Oby te dni były takim oczyszczeniem, próbą budowania świata według Bożych zasad.

Moi drodzy! Ile takiej zwykłej, ludzkiej wytrwałości mają rodzice, kiedy trwają przy swoich dzieciach, niezależnie od wszystkiego.

Wyrazem tego trwania przy Bogu była decyzja budowy tej świątyni. Pragnę wam z całego serca podziękować i za tę decyzję, która niewątpliwie była trudną decyzją, bo wymaga konsekwencji trwania. Dziękuję wam bardzo za te 10 tys. dni tutaj przepracowanych. Dziękuję wam za złożone ofiary. Bóg zapłać wszystkim, którzy przyczynili się w jakikolwiek sposób do tego, że ta wasza świątynia jest już w stanie surowym. Wiem, że są to ofiary z waszego niedostatku, bo przecież sytuacja materialna każdej rodziny dzisiaj jest bardzo trudna, a mimo to z tych waszych skromnych budżetów rodzinnych potraficie jeszcze złożyć ofiarę na budowę kościoła. To jest rzeczywista ofiara.

Dziękuję tym, którzy przykładają tutaj ręce do budowy kościoła, że przychodzą, biorą w ręce cegły, drewno i budują.

Dziękuję tym, którzy tutaj przyjść nie mogą, bo wiek nie pozwala, bo choroba, ale gdzieś w domu myślicie o budowie tego kościoła, modlicie się i ofiarujecie cierpienia. Także i tym, którzy budują ten kościół na klęczkach, swoją modlitwą i ofiarą, również niech Bóg stokrotnie wynagrodzi i błogosławi. To jest wasz kościół, to jest kościół tutejszej wspólnoty parafialnej, tego Kościoła, który tutaj się staje.

Dziękuję Ks. Proboszczowi, który przewodzi tej budowie i jak słusznie powiedział na początku w słowie pozdrowienia, że nie tylko buduje się tu kościół z cegły, ale także buduje się ten Kościół żywy, Kościół wiary, nadziei i miłości. Kościół, który jest tak dojrzały, że owocuje powołaniami do kapłaństwa. Bóg zapłać za budowanie Kościoła żywego.

Ostatecznie ta wasza wiara i to wasze zaangażowanie są kamieniem węgielnym, na którym budujemy ten kościół: na fundamencie waszej wiary i na fundamencie waszych ofiar. I dlatego raz jeszcze jako Pasterz wasz: Bóg zapłać za to, że budujecie tutaj w Jodłowej kościół żywy i ten kościół materialny, i że w ten właśnie sposób okazujecie się tymi, którzy są wytrwałymi w wierze.

Wypracujecie bardzo istotną chrześcijańską cechę: wytrwałość. Jest to cecha bardzo Maryjna. Ona wytrwała pod krzyżem do końca. I wam również życzę tej wytrwałości do końca, i w budowaniu kościoła materialnego, i w budowaniu osobistej świętości – bo to jest ostatecznie naszym celem i do tego wzywał nas Ojciec św. Jan Paweł II w Starym Sączu.

Pamiętamy Jego słowa, byśmy starali się o świętość, byśmy świętości się nie bali. Takim szczególnym środowiskiem budowania świętości jest rodzina; rodzina Bogiem silna, rodzina, gdzie w atmosferze wiary, miłości mogą się rodzić nowe powołania do kapłaństwa, do służby ewangelii, wspaniałe pokolenia Polaków i katolików.

Dlatego niech każda rodzina, tutaj w Jodłowej, stanie się domowym Kościołem, tym Kościołem, gdzie nie jest rzeczą wyjątkową wspólna modlitwa, gdzie ludzie nawzajem siebie szanują i kochają i są wytrwali mimo ludzkich ułomności.

Moi drodzy! Niech wam wszystkim potrzebne łaski przy budowie tego kościoła i przy budowie wspólnoty wiary, nadziei i miłości, niech wam wszystkie potrzebne łaski, wyprasza patronka dnia dzisiejszego: Matka Boska Bolesna, Ta, która pod krzyżem trwała.

Amen.

 

W pierwszym rzędzie od lewej: Ewa i Janusz Kalbarczykowie, Barbara Słota, Stanisław Kapłon

W drugim od lewej: Aneta i Marta Kapłon, Agnieszka Grębska,  Anna i Czesław Koliszowie z Mielca

W trzecim rzędzie od lewej: Janina Kordela, Roman Grębski, Zofia Kapłon i Emil Dobosz

Na pierwszym planie: ministranci

Inne ujęcie Jodłowian cieszących się uroczystością

Modlitwę wiernych odmówił Stanisław Kapłon

Po Komunii św. – nasz rodak: Ks. Prałat Stefan Wal odczytał ‘Akt wmurowania’

 

AKT

WMUROWANIA KAMIENIA WĘGIELNEGO

POD BUDOWĘ KOŚCIOŁA

KU CZCI DZIECIĄTKA JEZUS W JODŁOWEJ

+

KRÓLOWI WIEKÓW

NIEŚMIERTELNEMU, NIEWIDZIALNEMU, BOGU SAMEMU

CZEŚĆ I CHWAŁA

+

WE WSPOMNIENIE NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY BOLESNEJ, DNIA 15 WRZEŚNIA 2001 ROKU, ZA PONTYFIKATU OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II, KIEDY NUNCJUSZEM APOSTOLSKIM W POLSCE BYŁ KS. ARCYBISKUP JÓZEF  KOWALCZYK, PRYMASEM POLSKI KS. KARDYNAŁ JÓZEF GLEMP, METROPOLITĄ KRAKOWSKIM KS. KARDYNAŁ FRANCISZEK MACHARSKI, RZĄDY W DIECEZJI TARNOWSKIEJ SPRAWOWAŁ KS. BISKUP WIKTOR SKWORC, A OBOWIĄZKI PROBOSZCZA PARAFII JODŁOWA PEŁNIŁ KS. FRANCISZEK CIEŚLA

 

BISKUP TARNOWSKI WIKTOR SKWORC

 

WMUROWAŁ – POŚWIĘCONY PRZEZ OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II DNIA 10 CZERWCA 1997 ROKU W KROŚNIE – KAMIEŃ WĘGIELNY: CZĄSTKĘ SKAŁY Z GROTY POD BAZYLIKĄ NARODZENIA W BETELEJEM, W ŚCIANY KOŚCIOŁA KU CZCI DZIECIĄTKA JEZUS W JODŁOWEJ, W OBECNOŚCI KAPŁANÓW ORAZ WIERNYCH PARAFII JODŁOWA.

PROJEKT ARCHITEKTONICZNY KOŚCIOŁA WYKONAŁ DR INŻ. ARCHITEKT JACEK GYURKOVICH Z KRAKOWA, PROJEKT KONSTRUKCYJNY WYKONAŁ MGR INŻ. CZESŁAW MILEWSKI Z KRAKOWA, NADZÓR BUDOWLANY PEŁNI INŻ. JANUSZ KALBARCZYK Z TARNOWA, KIEROWNIKIEM BUDOWY JEST EMIL DOBOSZ Z DĘBICY, A MAJSTREM BUDOWY JEST RYSZARD JANTAS Z JODŁOWEJ.

NIECH TEN KAMIEŃ BĘDZIE SYMBOLEM WIELKIEJ WDZIĘCZNOŚCI BOGU W TRÓJCY ŚWIETEJ JEDYNEMU ZA WSZELKIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO W CZASIE BUDOWY, ŚWIADECTWEM WIERNOŚCI KRZYŻOWI, EWANGELII I KOŚCIOŁOWI KATOLICKIEMU, A TAKŻE ZNAKIEM JEDNOŚCI Z OJCEM ŚWIĘTYM JANEM PAWŁEM II ORAZ WYRAZEM WIARY, OFIARNOŚCI I PRACOWITOŚCI WIERNYCH  PARAFII JODŁOWA ORAZ WIELU OFIARODAWCÓW Z CAŁEGO ŚWIATA.

NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ TEGO HISTORYCZNEGO DLA PARAFII JODŁOWA WYDARZENIA, NINIEJSZY AKT, WŁASNORĘCZNIE PRZEZ BISKUPA TARNOWSKIEGO, W KAMIEŃ WĘGIELNY BUDOWANEGO KOŚCIOŁA WMUROWANY ZOSTAJE.

JODŁOWA, DNIA 15 WRZEŚNIA 2001 ROKU.

WIKTOR SKWORC

BISKUP TARNOWSKI

 

Ks. Biskup wkłada do specjalnego kainerowego pojemnika tekst ‘Aktu wmurowania’.

Po modlitwie: „Wierząc w Jezusa Chrystusa, umieszczamy kamień węgielny w tym fundamencie, aby w świątyni, która tu powstaje, była przyjmowana moc i łaska niebieskich sakramentów ku chwale Boga Ojca, który z Synem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen”, rozpoczyna się procesja na miejsce wmurowania czyli pod główne wejście.

Pokropienie wodą święconą kamienia węgielnego i otworu w murze.

Ks. Biskup wkłada w mury świątyni ‘Akt wmurowania’.

Pierwszym murarzem podczas tej uroczystości jest Ks. Biskup pod czujnym okiem inspektora inż. Janusza Kalbarczyka

Kolejna cegła przypadła w udziale Ks. Franciszkowi – proboszczowi.

Dzieło kończą: majster i murarze.

Podziękowanie Ks. Biskupowi, wszystkim Ofiarodawcom oraz biorącym udział w tej uroczystości wyrazili: Janina Kordela, Zofia Kapłon i Roman Grębski  w towarzystwie dzieci: Agnieszki Grębskiej, Marty i Anety Kapłon.

 

‘Ekscelencjo! Księże Biskupie Ordynariuszu!

 

Tym obecnym - kończącym  się nabożeństwem, dziękowaliśmy Bogu za błogosławieństwo w dotychczasowej budowie nowej świątyni.

Bóg posługuje się ludźmi i im też pragniemy wyrazić wdzięczność, a zatem: słowa niezwykle serdecznej wdzięczności kierujemy do Ciebie Ekscelencjo za dary, którymi obdarzyłeś nas dzisiaj w Jodłowej:

- za dar Mszy św.; - za dar Słowa Bożego

- za wmurowanie kamienia węgielnego i tym samym przekazanie Dzieciątku Jezus owocu naszego prawie 5-letniego trudu.

Bóg zapłać!

Dziękujemy wszystkim Czcigodnym obecnym tu Księżom – jodłowskim rodakom, z dekanatu pilzneńskiego i wszystkim innym Kapłanom - Gościom, którzy razem z nami modlili się i są świadkami naszej radości.

Dziękujemy bardzo gorąco wszystkim Ofiarodawcom z całej naszej Ojczyzny i z różnych krajów świata za wszelką pomoc. Dziękujemy naszej Orkiestrze, młodzieży z zespołu „ La Speranza ”,  Strażakom i wszystkim wam uczestniczącym w tej uroczystości.

Będziemy modlić się, by Ciebie Ekscelencjo, wszystkich Kapłanów i Ofiarodawców Dzieciątko Jezus otaczało swoją szczególną opieką i błogosławiło każdej chwili życia.

Prosimy Cię teraz Ekscelencjo o udzielenie nam wszystkim błogosławieństwa, byśmy dalej ofiarnie pracowali przy kontynuowaniu budowy naszej świątyni ku czci Dzieciątka Jezus i sami stawali się coraz piękniejszymi duchowymi świątyniami’.

 

 Element dekoracyjny ‘ołtarza polowego’.

 

Na końcu uroczystości zabiera głos Ks. Biskup Wiktor:

„Mój Drodzy! Przed błogosławieństwem są ogłoszenia duszpasterskie, więc bezpiecznie byłoby usiąść. Długo nie będzie, ale pragnę jeszcze wykorzystać ten dar obecności tutaj w Jodłowej, że mogę być razem z wami. Wmurowaliśmy kamień węgielny. Nawet inspektor nadzoru powiedział, że nam nieźle szło. Ale dlatego nam nieźle szło, że wam szło bardzo dobrze przy tej budowie, dlatego jeszcze raz dziękuję wam za to wspólne dzieło, które tu wznosicie.

Starajcie się przede wszystkim o bezpieczeństwo w czasie budowy. Przy każdej budowie liczymy na Bożą Opatrzność, ale także musimy sami przestrzegać zasad i przepisów.

Moi Drodzy! Każdemu by życzył, żeby chociaż przez moment stanął na moim miejscu i zobaczył to wspaniałe zgromadzenie liturgiczne. Naprawdę Księże Proboszczu, ta wspólnota parafialna w Jodłowej jest liczna.

Zauważyłem podczas Mszy św., że księża przechodzili i wyście składali na tacę koperty. Ja nie jestem przygotowany, takiej koperty nie przywiozłem, ale Ksiądz Proboszcz dobrze zapamięta: proszę przyjąć ode mnie dla tego kościoła jako dar: nowe tabernakulum, ten dom dla Jezusa Eucharystycznego. To będzie moja cząstka, moja cegiełka dla tego kościoła.

/Ks. Proboszcz: Bóg zapłać! Ks. Biskup będzie musiał jeszcze kilka lat poczekać. Ale zapamiętamy to na pewno./

Ja jestem cierpliwy, będę czekał.

Moi Drodzy! Błogosławieństwo, które kończy Mszę św. niech spocznie na każdym z was, na każdej rodzinie, na każdym domu, na każdym gospodarstwie. Niech to Boże błogosławieństwo potem owocuje i miłością i wiarą i nadzieją i wytrwałością. Niech wam wszystkim Bóg obficie błogosławi’.

 

Parafialna Orkiestra pod dyrekcją Ryszarda Warzechy.

Zespół młodzieżowy „ La Speranza ” pod kierunkiem Wiesława Cieśli.

 

W kilka dni po uroczystościach otrzymaliśmy list od Ks. Biskupa Wiktora:

‘Tarnów, 2001-09-17.

 

Przewielebny Księże proboszczu!

Pragnę wyrazić moje serdeczne podziękowanie Księdzu Proboszczowi, Księżom Wikariuszom i Osobom Świeckim, całej wspólnocie parafialnej w Jodłowej za przygotowanie pięknej uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod wznoszoną z takim zaangażowaniem świątynię. Dziękuję za wspólną modlitwę i świętowanie zakończenia pewnego etapu prac budowlanych.

Przy tej okazji chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczyniają się do wnoszenia kościoła parafialnego. Dziękuję tym wszystkim, którzy nie szczędząc sił wspaniałomyślnie służą swoimi zdolnościami, wspierają budowę ofiarami materialnymi. W sposób szczególny dziękuję tym, którzy mają swój udział w budowie przez swoją modlitwę i cierpienie.

Księdzu Proboszczowi, Księżom Wikariuszom i Wam Bracia i Siostry życzę trwania w tej gorliwości. Życzę, aby wraz z tą świątynią materialną wzrastała coraz bardziej świątynia, którą jest każde serce człowieka, ‘aby ludzie widzieli dobre czyny w nas i chwalili Ojca, który w niebie jest”.

W tej myśli błogosławię

+ Wiktor Skworc, Biskup Tarnowski’.

 

W odpowiedzi na te słowa Księdza Biskupa, ze strony parafii wysłaliśmy następujące podziękowanie:

 

Jego  Ekscelencja

Ksiądz Biskup Ordynariusz

Wiktor Skworc

w Tarnowie

„I bądźcie wdzięczni”.

 

Imieniem całej jodłowskiej wspólnoty oraz swoim własnym, wyrażamy serdeczną wdzięczność J.E. Księdzu Biskupowi Ordynariuszowi za wszelkie dobra doznane przez Jodłowian 15 września 2001 r.

Dziękujemy za:

- dar przyjazdu do Jodłowej, choć to była już trzecia parafia tego dnia

- dar Słowa Bożego

- dar wmurowania kamienia węgielnego

- obiecany dar ufundowania tabernakulum

- dar Najświętszej Ofiary

 

Materialnym symbolem naszego podziękowania jest skromna wpłata na budowę kaplicy w tarnowskim Seminarium Duchownym.

Wyrazem duchowej wdzięczności będzie nasza stała  modlitwa w intencji Księdza Biskupa Wiktora.

/Podziękowanie Księdza Biskupa do nas skierowane, przeczytaliśmy w niedzielę 23 września podczas Mszy św. w całej Parafii/.

Bóg zapłać!

Przewodniczący Komitetu Budowy Kościoła

Mgr inż. Kazimierz Maziarka

Przewodniczący Rady Parafialnej    

Mgr Andrzej Wójcik

Ks. proboszcz parafii Jodłowa

Ks. mgr Franciszek Cieśla